Nawet nie wiem
jak tam sprawy
za lasem
Rano wstaję
poemat chwalę
biorę się za słowo
jak za chleb
Nie zważam na mody
byle jakie
Piszę wyłącznie
uczuć starym
drapakiem
Do dzisiaj wspominam tę łódź
i Ciebie leżącą w lodzi
świerszcz srogi wąsaty jak zbój
po piersiach Twych spiesznie chodził
Wspominam trzcin wieczorny szelest
i świat wspominam schowany za górą
i nasze dziecko skłębione na niebie