Tu zostanę
Zanurzam ręce
widzę siebie
wielkiego jak góry
do samego dna Osławy
Chmara rybek ciągnie
do kolebiącej się łuski światła
Wicher kładzie pasmami
złote włosy
na nagie piersi
połonin
W tych górach
w tych drzewach
ubranych jesienią
w wyszywane rękawy
Zostanę
Piszę w buki
Coraz dalej
dopóki czas
Las leci sufitem
w powietrzu jak sarna
choć nie drgnie liść
Doniczki krzesła lecą sufitem
choć wszystko śpi
ustawione na wieki
jeszcze przez babcię
Ślubne sukienki lecą sufitem
choć firanki stoją bez ruchu
jak suknie matron
Wszystko jest inne
niż jest