Tu zostanę

Zanurzam ręce
widzę siebie
wielkiego jak góry
do samego dna Osławy

Chmara rybek ciągnie
do kolebiącej się łuski światła

Wicher kładzie pasmami
złote włosy
na nagie piersi
połonin

W tych górach
w tych drzewach
ubranych jesienią
w wyszywane rękawy

Zostanę

Piszę w buki
Coraz dalej
dopóki czas


W mieście
nie było już zimy
tu w górach
śnieg wskazuje mi jeszcze
twe błękitne ślady
i tropię cię jak sarnę
i pędzisz i nie wiem
czy to chmury skłębione
czy włosy twoje

I przystajesz schwytana
jak łania
w jodłowe gałązki
pożądań

I piersi twe
przedwiośniem są ciężkie

Lecz ty wiesz
i ja wiem
że mogę cię dotknąć
tylko wierszem