Mam jeden który ubieram
Na wszystkie uroczystości
Na wszystkie pory roku
Wiersz znoszony
Mam jeden parasol
Który zarabia na życie
Udając głosy ptaków
I mam jeden stół
Mały jak kucyk
Na nim podróżuję
Siedzi przy stole
pióro stoi jak szkapa
żaden jej rozkaz nie niesie
Nagle
ni stąd ni zowąd
uczucie pędzi jak płomień
poematu zboczem
jak górskim zboczem
pędzi jesień
Pióro rzuca się w cwał!
przelatują światy
turkoczą
strona za stroną
Ja przytrzymuję tylko
czapkę
żeby nie spaść
ze stołu