Pełnia rośnie jak w dzieży
Dom rośnie w pełni
Rosnę na krześle przed domem
Dom rzuca dom na kilometr
Krzesło ze mną na krześle na kilometr
Komin jak drzewo wędruje daleko
Bo coraz bardziej
rzucało i wydłużało do rana
Dopiero
uszło
oklapło
dom się pozbierał
i my
zeszliśmy z księżyca
jak ze strychu
W puszczy widać najlepiej
że tego samego dnia
kiedy rozpadniemy się
jak stare drzewo
tego samego dnia zaczną zarastać
nasze ślady
Na wszelki wypadek trawa
zarasta nas całe życie
nas i naszą ruinę
naszą ścieżkę do stołu
i do kobiety