Przy ostach
nie mówcie mi
o róży głupiej
czerwonej gębie
oset
filozof prawdziwy
drogi życia
obserwuje
w kurzu opończy
tworzy
wspaniałą dekorację
pielgrzymek
W secesji
zrobił pewną karierę
niestety
źle pojęty
wycofał się
z powrotem
na suche wyżyny
dziś
od księży wiodących
pielgrzymki
nauczył się
sztuki gestu
stał się
najgłebszym z chwastów
postać swą
na grunty dramatyczne
kamieniste
przenosi
przez ludzi
nie zrozumiany
piękno swe
drapieżne i świetliste
w mroku ukazuje
gniewny i skrzydlaty
aniołów jest
nowoczesnych
najwspanialszym wzorem
Wspominam liście
które sypią się i sypią
z błękitu
Wspominam dziuple
gdzie spała futrzana baśń
Wspominam stertę liści
w której zasnęła młodość
tak mocno, że zbudziła się
za tydzień
Zapach liści szedł mi do głowy
jak wino
Wspominam dziewczyny
które schowały się za drzewem
już na dobre
Wspominam góry
które zostały beze mnie
jak opuszczony dom
z wstawionymi szybami
ze szronu
Wspominam młodość
która została już na wieki
daleko stąd
w bukowym lesie