Siedzi przy stole
pióro stoi jak szkapa
żaden jej rozkaz nie niesie
Nagle
ni stąd ni zowąd
uczucie pędzi jak płomień
poematu zboczem
jak górskim zboczem
pędzi jesień
Pióro rzuca się w cwał!
przelatują światy
turkoczą
strona za stroną
Ja przytrzymuję tylko
czapkę
żeby nie spaść
ze stołu
Las leci sufitem
w powietrzu jak sarna
choć nie drgnie liść
Doniczki krzesła lecą sufitem
choć wszystko śpi
ustawione na wieki
jeszcze przez babcię
Ślubne sukienki lecą sufitem
choć firanki stoją bez ruchu
jak suknie matron
Wszystko jest inne
niż jest