Przychodzą mody poezji
jedna za drugą
coraz to nowy wyskakuje
znachor słowa
ja
czekać mogę długo
Ręce wetknąłem za las
jadę powozem roku powoli
moja moda to nieba koszula
rozpięta szeroko
na ulewy i mrozy
Łódź zasypana liśćmi kołysze się na stawie
to cały majątek jaki zebrałem
Bo nic nie mieć to szczęście
każdemu mogę zostawić stary parasol
na którym rośnie las połamanych drutów
Jest cisza i tylko Księżyc w łodzi
pracuje wiosłami