Wspominam liście
które sypią się i sypią
z błękitu
Wspominam dziuple
gdzie spała futrzana baśń
Wspominam stertę liści
w której zasnęła młodość
tak mocno, że zbudziła się
za tydzień
Zapach liści szedł mi do głowy
jak wino
Wspominam dziewczyny
które schowały się za drzewem
już na dobre
Wspominam góry
które zostały beze mnie
jak opuszczony dom
z wstawionymi szybami
ze szronu
Wspominam młodość
która została już na wieki
daleko stąd
w bukowym lesie
W górach
czerwonoskóre jelenie
wyszły na wojenne ścieżki
Pod lasem
stoją czerwone pułki
zimowych ptaków
We mgle jedzie
wóz bez konia
Bo na pewno
koń siedzi na wozie
odpoczywa w kożuchu
A wóz samo mu ciągnie
wiekowe przyzwyczajenie